Spojrzałam na zegarek od razu po obudzeniu się. Była szósta rano. Wstałam i zaczęłam pakować wszystkie moje rzeczy. Zdjęcia, ubrania, kosmetyki, ulubione książki i płyty moich najbardziej uwielbianych zespołów. Pakując się zastanawiałam się czy ten sen to był zwykłym snem czy to był jakiś sen z mamą która serio jest cały czas przy mnie?? czy mam wziąść jej słowa do siebie i zacząć wszystko od nowa?? te pytania wciąż zaprzątały moją głowę. Nadal nie zdawałam sobie tak na prawdę sprawy z tego co się stało, że muszę wyjechać na zawsze i nigdy nie wrócić. W tej chwili odczuwałam żal, smutek,pustkę i nienawiść do ojca i Rashel. Spakowałam się dwie godziny. Wszystko zmieściło się do 4 walizek. Wzięłam wcześniej przygotowane ubrania i poszłam do łazienki wziąść długą i relaksacyjną kąpiel. Posiedziałam w wannie pół godziny i wyszłam z niej ubierając jasne rurki, beżową tunijke, a na to biały sweterek. Zrobiłam lekki makijaż. Nie lubiłam zakładać tony tapety jak te plastiki z mojej szkoły. Była grupka takich dziewczyn. Oczywiście blondynki. I miały na ryju tyle tapety ze można by ją skrobać nożem. Puste barbie z plastiku. Wyszłam z łazienki i założyłam kozaczki które dostałam od Natki. Nie odpisała mi jeszcze na wczorajszego sms's. Martwię się że nasza przyjaźń na odległość nie przetrwa. Wzięłam jedną walizkę i zeszłam na dół stawiając ją na przedpokoju. Z pozostałymi trzema zrobiłam to samo. Gdy się już z nimi uporałam poszłam do kuchni zrobić sobie grzanki z dżemem. Zjadłam tylko dwie które popiłam sokiem pomarańczowym. Spojrzałam na zegarek miałam jeszcze sporo czasu do odlotu wiec zasiadłam przed telewizorem i włączyłam jakieś kreskówki. Przysnęło mi się trochę i gdy spojrzałam na zegarek była już dziesiąta dwadzieścia.Szybko wstałam wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam po taksówkę by zawiozła mnie an to nieszczęsne lotnisko. Wystawiłam wszystkie walizki na chodnik i czekałam aż przyjedzie po mnie transport. Czekałam i czekałam. Usiadłam w końcu na jednej z walizek dalej czekając. Po 15 minutach bezczynnego czekania zobaczyłam żółty pojazd. Kierowca zatrzymał się, wysiadł i załadował moje walizki, a ja usiadłam z tyłu samochodu.Ruszyliśmy. Nie minęło nawet 20 minut a ja już byłam na miejscu. Zapłaciłam i wysiadłam biorąc swoje walizki i kierując się w stronę odprawy. Od razu po wejściu do samolotu usiadłam wygodnie i wyjęłam swoje mp3 wsłuchując się w rytm muzyki. Gdy samolot wystartował ułożyłam się w najwygodniejszej pozycji i zasnęłam. Obudziło mnie szturchanie. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam pochylającą się nade mną stewardese (nie wiem jak się to pisze wiec napisałam tak) mówiącą że już lądujemy i że mam zapiąć pasy. Zrobiłam to co kazała i już po chwili siedziałam (znowu) w taksówce. Podałam adres kierowcy i w niespełna dziesięć minut byliśmy przed wielki domem. Przypominał mi pałac. Zapłaciłam taksówkarzowi i podziękowałam po tym jak pomógł mi wyjąć te nieszczęsne walizki z bagażnika. Do drzwi jakoś dotargałam te walizki i pukając nieśmiało czekałam aż ktoś mi otworzy. Żadnej reakcji. Tym razem zadzwoniłam. Po chwili w progu stał mój kuzyn Liam.
-Hej mała! miło cię znowu widzieć-Powiedział biorąc mnie w objęcia
-Tsaa ciebie też miło widzieć- mruknęłam wyswabadzając się z jego objęć. Wpuścił mnie do środka biorąc 2 pozostałe walizki które stały za mną. Weszłam i od razu skierowałam się do kuchni w celu spożycia czegoś dobrego. Za mną krok w krok maszerował Liam.
-Chodź do salonu. poznasz moich przyjaciół- powiedział a ja wyjęłam z lodówki jogurt truskawkowy.
-Nie dzięki-powiedziałam- I tak tu długo nie zabawie więc wole się nie przywiązywać. Pod koniec wakacji wracam do domu.-Powiedziałam poważnie
-Ale ty nie masz do czego wracać. twój ojciec powiedział mi że zostajesz tu już na stałe-Powiedział zdziwiony
-Dzięki że mi przypomniałeś że nie mam już żadnej rodziny!-Wydarłam się i wybiegłam z domu płacząc. Nie wiem gdzie biegłam nie znałam tych okolic ale chciała być jak najdalej stąd. Nie ma to jak kuzyn przypominający że nie ma się do kogo i gdzie wracać. Nim się obejrzałam byłam w jakimś parku. Usiadłam na pobliskiej ławce i płakałam wspominając to jak ojciec obwieścił mi że mam wyjechać na zawsze i nigdy nie wracać.
*Oczami Liama*
Ale ze mnie palant. Zamiast ją pocieszyć to bardziej ją zdołowałem. Nic nie mówiąc chłopakom wyszedłem z domu w poszukiwaniu Anny. Nie mogła daleko uciec.Nie zna tych okolic. Boje się że się zgubi. Poszedłem do parku myśląc że tam ją znajdę i nie myliłem się siedziała pod wielkim dębem na ławeczce. Podszedłem do niej i ją przytuliłam.
*Oczami Anny*
Poczułam jak ktoś mnie przytula. Odwróciłam się i zobaczyłam zatroskaną twarz Liama. Wtuliłam się w niego cicho szlochając
-Ciii. wszystko będzie dobrze. Zobaczysz mała- Powiedział i mocniej mnie do siebie przytulił.
-Przepraszam. -Powiedziałam. Spojrzał na mnie nic nie rozumiejąc- Za to że uciekłam i że się wydarłam na ciebie-Powiedziałam po krótkiej przerwie
-Nic się nie stało. Chodź wracamy bo zmarzłaś-Jak powiedział tak zrobiliśmy. Weszliśmy do niego do domu i poszliśmy do salonu gdzie było słychać śmiechy i wrzaski.
_________________________________________________________________________
Na dziś to tyle wiem że słabo ale mam dziś ciężki dzień:( postaram się żeby następny rozdział był lepszy...
czwartek, 29 listopada 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Prolog
Siedziałam w swoim pokoju oglądając na laptopie jakąś głupią komedie. Nudziłam się strasznie bez Natki. Wyjechała z rodzicami na wakacje do Hiszpanii. Też chciałam jechać ale oczywiście macocha przekonała ojca żebym nie jechała. Jest strasznie skąpa. Tata chciał żebym jechała, żebym zwiedziła trochę świata ale oczywiście on dał się znów jej omotać. Najwięcej wydaje na nią. Jest zaślepiony miłością do niej nie widzi że jest wredna i leci tylko na jego kasę. Siedziałam tak i myślałam. Nie wiem nawet kiedy cały film przeleciał. Zamykając laptopa do mojego pokoju wszedł ojciec z grobową miną.. Odkąd ożenił się z Rashel (moja macocha;/) praktycznie wogóle się do mnie nie odzywa, nie gadamy ze sobą tak jak dawniej i nie żartujemy. Patrzyłam na niego z uwagą.
- Jutro wyjeżdżasz do Londynu, do swojego kuzyna Liama i jego rodziców- Powiedział
-Coo??!!-wydarłam się-To ta jędza cię przekabaciła znowu tak?? znowu miesza ci w głowie??!!- zapytałam ze złością
-Nie.Oboje postanowiliśmy że lepiej nam będzie we dwójkę. Że życie jest lepsze bez dzieci. Lot masz o 11-Powiedział i wyszedł zatrzaskując drzwi od pokoju.
Patrzyłam się tępo w punkt w którym stał niedawno mój ojciec. A raczej już nie mój ojciec. Jak ona mogła??!! pozbawiła mnie drugiej osoby którą kocham!! A jak on mógł się na to wszystko zgodzić! nienawidzę ich obojga!! Gdyby mama żyła nigdy by do tego nie doszło, żebym musiała wyprowadzić się z własnego domu w wieku 17 lat. Nie wybaczę im tego nigdy. Nie mam już ani ojca ani matki. To jest tak jakbym nie wiadomo skąd się wzięła. Brakuje mi bardzo mamy. W niej zawsze miałam oparcie, zawsze mi pomagała w trudnych decyzjach. Ale czemu akurat mam wyjeżdżać do kuzyna czemu nie mogę mieszkać u dziadków?? Przecież mogła bym nadal mieszkać w LA tylko że z dziadkami. Nie wchodziła bym w drogę ojcu i Rashel. Pomyślałam że dobrze by było powiadomić Natkę o wszystkim więc wzięłam telefon do ręki i napisałam jej krótkiego sms'a
Wyjeżdżam do Londynu do kuzyna. Ta szmata zmusiła mojego ojca żeby mnie wyrzucił z własnego domu... Wyjeżdżam jutro o 11. Miłych wakacji... Anna.
Wysłałam go, a z oczu poleciały mi łzy. Położyłam się na łóżku myśląc o tym co by było gdyby mama nadal żyła. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Śniła mi się łąka. Dookoła było mnóstwo fioletowych żółtych i czerwonych kwiatów. Popatrzyłam przed siebie. Zza drzewa ktoś wyglądał. Podeszłam bliżej i w tedy osoba która za nim stała wyjrzała zza niego. To była mama. do oczu napłynęły mi łzy. Mama podeszła bliżej położyła mi rękę na policzku i uśmiechnęła się do mnie czule.
-Anno... nie martw się tym co się dzieje w twoim życiu teraz. Zaczynasz wszystko od nowa. Dostałaś szanse od losu by zacząć od nowa żyć. Poznać kogoś nowego i być szczęśliwą. Zapomnij o poprzednim życiu ale... pamiętaj jestem i zawsze będę obok ciebie w każdym momęcie twego życia.Gdy będzie dobrze i gdy będzie źle zawsze będę blisko.- Powiedziała to i zniknęła, a ja się obudziłam.
_________________________________________________________________________________
Komentujcie... tylko proszę szczerze... to jest mój pierwszy blog wiec proszę o wyrozumiałość
- Jutro wyjeżdżasz do Londynu, do swojego kuzyna Liama i jego rodziców- Powiedział
-Coo??!!-wydarłam się-To ta jędza cię przekabaciła znowu tak?? znowu miesza ci w głowie??!!- zapytałam ze złością
-Nie.Oboje postanowiliśmy że lepiej nam będzie we dwójkę. Że życie jest lepsze bez dzieci. Lot masz o 11-Powiedział i wyszedł zatrzaskując drzwi od pokoju.
Patrzyłam się tępo w punkt w którym stał niedawno mój ojciec. A raczej już nie mój ojciec. Jak ona mogła??!! pozbawiła mnie drugiej osoby którą kocham!! A jak on mógł się na to wszystko zgodzić! nienawidzę ich obojga!! Gdyby mama żyła nigdy by do tego nie doszło, żebym musiała wyprowadzić się z własnego domu w wieku 17 lat. Nie wybaczę im tego nigdy. Nie mam już ani ojca ani matki. To jest tak jakbym nie wiadomo skąd się wzięła. Brakuje mi bardzo mamy. W niej zawsze miałam oparcie, zawsze mi pomagała w trudnych decyzjach. Ale czemu akurat mam wyjeżdżać do kuzyna czemu nie mogę mieszkać u dziadków?? Przecież mogła bym nadal mieszkać w LA tylko że z dziadkami. Nie wchodziła bym w drogę ojcu i Rashel. Pomyślałam że dobrze by było powiadomić Natkę o wszystkim więc wzięłam telefon do ręki i napisałam jej krótkiego sms'a
Wyjeżdżam do Londynu do kuzyna. Ta szmata zmusiła mojego ojca żeby mnie wyrzucił z własnego domu... Wyjeżdżam jutro o 11. Miłych wakacji... Anna.
Wysłałam go, a z oczu poleciały mi łzy. Położyłam się na łóżku myśląc o tym co by było gdyby mama nadal żyła. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Śniła mi się łąka. Dookoła było mnóstwo fioletowych żółtych i czerwonych kwiatów. Popatrzyłam przed siebie. Zza drzewa ktoś wyglądał. Podeszłam bliżej i w tedy osoba która za nim stała wyjrzała zza niego. To była mama. do oczu napłynęły mi łzy. Mama podeszła bliżej położyła mi rękę na policzku i uśmiechnęła się do mnie czule.
-Anno... nie martw się tym co się dzieje w twoim życiu teraz. Zaczynasz wszystko od nowa. Dostałaś szanse od losu by zacząć od nowa żyć. Poznać kogoś nowego i być szczęśliwą. Zapomnij o poprzednim życiu ale... pamiętaj jestem i zawsze będę obok ciebie w każdym momęcie twego życia.Gdy będzie dobrze i gdy będzie źle zawsze będę blisko.- Powiedziała to i zniknęła, a ja się obudziłam.
_________________________________________________________________________________
Komentujcie... tylko proszę szczerze... to jest mój pierwszy blog wiec proszę o wyrozumiałość
Bohaterowie
Anna Moss
17-letnia dziewczyna o zielonych oczach i brązowych włosach.Jest bardzo wrażliwą osoba... w życiu po śmierci mamy nie miała lekko. Ojciec ja kochał bardzo do puki nie znalazł sobie nowej żony
Zayn Malik
18 - letni gwiazdor z zespołu one direction. Jest mulatem o czarnych włosach i ciemnych oczach. Przyjaźni się z pozostałymi członkami zespołu. Ma wyczucie stylu , jest opiekuńczy i romantyczny , chłopcy uważają że jest próżny , ponieważ nosi ze sobą lusterko.
Pozostałe osoby:
Liam Payne 19 letni kuzyn Anny jeden z członków one direction. Zachowuje się jak ojciec tej rozbrykanej paczki... Jest bardzo romantyczny i czuły...
Niall Horan 19-letni Głodomor... wciąż by tylko jadł...Najlepiej całuje z pozostałych chłopaków...
Harry Styles 18-letni chłopak z burzą loków na głowie:D
Louis Tomlinson- 20 letni Zabawny chłopak zawsze trzyma go poczucie humoru... uwielbia marchewki
Meggi Blou 17-letnia dziewczyna o bląd włosach i niebieskich oczach... pozna Anne wpadając na nia... od tamtej pory będą najlepszymi przyjaciółkami
Subskrybuj:
Posty (Atom)




