Usiedliśmy, a Mulat wyjął z koszyka różnorakie pyszności. Truskawki w czekoladzie , maliny ciastka, nawet oreo. Zajadaliśmy się, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Śmiechu nie było końca. Ściemniło się więc zapaliliśmy świece które Zayn miał w koszyku, co dało nam niesamowity obraz. Potem położyliśmy się i w ciszy patrzyliśmy w gwiazdy. Nie była to nie zręczna cisza ale tak..przyjemna. Zobaczyłam spadającą gwiazdę więc zamknęłam oczy i pomyślałam życzenie, a gdy je otworzyłam nade mną nachylał się Malik.
-Co się tak patrzysz ?-zapytałam siadając zmuszając tym samym Mulata.
-Bo jesteś piękna- zarumieniłam się na jego słowa- i pięknie się rumienisz- zaśmiał się gdy zobaczył że stałam się jeszcze bardziej czerwona.
-Malik przestań mnie zawstydzać!- szturchnęłam go w ramie.
-Po nazwisku?-zapytał i rzucił się na mnie z łaskotkami. Niestety muszę powiedzieć że mam okropne łaskotki więc efekt był taki że wiłam się ze śmiechu pod Zayn'em co go chyba ucieszyło. Od śmiechu aż rozbolał mnie brzuch.
-Dobra..haha...przestań..hahah- powiedziałam między śmiechami
-A co za to dostane? -zapytał.
-Zależy od tego co byś chciał- powiedziałam mu
-Buziaka-powiedział- o Tu- i pokazał na swój policzek. Nachyliłam się nad nim i już gdy byłam blisko jego policzka, odwrócił głowę i nasze usta się spotkały. Szybko się od niego odsunęłam.
-Chyba powinniśmy wracać - powiedziałam szybko wstając.
-Anna ja...- urwał. Popatrzyłam na niego i odwróciłam wzrok.- Dobrze chodźmy- powiedział i poszedł przodem, a ja zaraz za nim. Szliśmy w kompletnej ciszy. W samochodzie w drodze do domu też żadne z nas nie wypowiedziało żadnego słowa. Ta cisza była dobijająca ale gdybym chciała się odezwać to i tak nie wiedziała bym co powiedzieć. Jasne podobało mi się..jego miękkie i ciepłe usta ale nie wiem czy to miało by jaki kol wiek sens. On wielka gwiazda a ja? zwykła dziewczyna która weszła do jego życia z buciorami. Wjechaliśmy na podjazd i Zayn od razu wyszedł z samochodu i pokierował się prosto do domu. Westchnęłam tylko i poszłam w ślady Mulata. Weszłam do domu i już miałam wchodzić na górę ale drogę zagrodził mi mój kochany kuzynek.
-Marsz do salonu- powiedział niby poważnie ale widziałam w jego oczach rozbawienie.
szurając nogami poczłapałam do salonu i usiadłam na sofie.- Jak było?- spojrzałam na Liama i się skrzywiłam co nie uszło jego uwadze- aż tak źle?-zapytał
- Nie po prostu... ja nie wiem... Wszystko było wspaniałe, miejsce, smakołyki, klimat ale...sama nie wiem.- Nie wiedziałam co powiedzieć- gilgotał mnie a sam wiesz jakie mam łaskotki, chciałam żeby przestał więc zapytał co za to dostanie jak przestanie mnie łaskotać powiedziałam, że zależy co chce w tedy on powiedział że buziaka w policzek ale w ostatniej chwili odwrócił głowę i nasze usta się złączyły. Odsunęłam się od niego i powiedziałam, że powinniśmy już wracać. Chyba go tym uraziłam bo przez całą drogę się nie odzywał, ja też i od razu jak przyjechaliśmy uciekł do domu. -skończyłam wzdychając.
-Pocałował cię?-zapytał Liam. Spojrzałam na niego jak na idiotę ze wzrokiem mówiącym: ''a nie to właśnie powiedziałam?''.- czegoś tu nie rozumiem. Zależy ci na nim, kochasz go więc dlaczego się odsunęłaś?- zapytał.
-To nie takie proste. Ja i On to dwa inne światy-powiedziałam odwracając głowę w stronę okna.
-Jakie inne światy? Zależy ci na nim? to nie patrz na to co was różni, jakie 'światy was dzielą' walcz jeśli go kochasz- wstał i poszedł na górę zostawiając mnie samą z natłokiem myśli. Wstałam i skierowałam się do swojego pokoju. Walnęłam się na łóżko i nawet nie wiem kiedy usnęłam.
___________________________________________________________________
PROSZĘ WAS KOMENTUJCIE. DLA WAS TO TYLKO CHWILA A DLA MNIE MOTYWACJA DO DALSZEGO PISANIA!