poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 10

Mieliście tak kiedyś że wasze sny wydawały się tak realistyczne że budziliście się z zimnym potem i trzęśliście się np ze strachu lub płakaliście ze szczęścia. Ja niestety tak miałam. Obudziłam się o 4 nad ranem wystraszona jak nigdy a co mi się śniło?? nie mam bladego pojęcia. Obudziłam się w swoim pokoju ( jeden z chłopaków musiał mnie przenieść) nie wiedząc co ze sobą zrobić. Bałam się okropnie ale nie wiedziałam czego. Pospiesznie wyskoczyłam z łózka i poszłam do pokoju Liama. Zapukałam. Ale nikt mi nie odpowiedział. No tak jak ma mi odpowiedzieć skoro śpi. Weszłam po cichu do pokoju i ukucnęłam koło łóżka mojego kuzyna. I zaczęłam potrząsać jego ramie.
-Liam...Liam...obudź się- powiedziałam
-Anna?? co się stało??-zapytał otwierając oczy.
-Miałam koszmar i teraz boje się sama spać mogę spać z Tobą-zapytałam niepewnie.
-Jasne, wskakuj- Powiedział przesuwając się do ściany i robiąc mi trochę miejsca. Ułożyłam się wygodnie a Liam przykrył mnie kołdrą. Nie mal od razu usnęłam. Tym razem bez żadnych nieproszonych snów.
Obudziły mnie głośne krzyki zza drzwi. Nikogo innego jak chłopaków. Ale o co tyle krzyku jest?? ciekawe co się stało?? Spojrzałam na Daddy-ego. Jeszcze słodko spał. Zamknęłam z powrotem oczy ale zaraz je otworzyłam gdyż czwórka idiotów wpadła do pokoju głośno krzycząc:
-Liam!! obudź się zniknęła nam...O tu jesteś- Powiedział pasiasty.
-Co wy tu robicie- Zapytał zaspany Payne.
-Myśleliśmy że nie ma Anny-Powiedział Niall
-Że ją w nocy ufo porwało- dodał Lou
- Oj chłopcy. Jakie ufo znowu Lou?? przecież nie ma czegoś takiego- powiedziałam ze śmiechem.
-A właśnie że jest!! mojego kolegę kiedyś porwali i mu w dup...
-nie kończ!!- krzyknął Liam.
-Ale dlaczego przecież to nic złego że mu coś kwadratowe jak czip do tyłka włożyli- powiedział
-Dobra chłopaki wynocha-powiedziałam a oni popatrzyli na mnie dziwnie- no co?? śniadanie samo się nie zrobi... raz raz.- powiedziałam wstając i kierując się w stronę swojego pokoju a chłopcy do kuchni. zanim zamknęłam drzwi krzyknęłam jeszcze:
-Mogą być naleśniki- i weszłam do łazienki. Wykąpałam się i wyszłam owinięta w sam ręcznik. Podeszłam do szafy i wyjęłam Bluzeczkę z napisem I love paris a do tego niebieską spódniczkę  branozoletki:


(oprócz tej torebki butów i okularów). Założywszy na siebie ubranie zeszłam na dół do kuchni gdzie Harry przygotowywał naleśniki. Usiadłam przy stole i czekałam wraz z Niallem.
-a gdzie reszta- zapytałam głodomora
- Ubierają się. Zayn tylko poszedł na taras zapalić-Powiedział a ja się mimowolnie skrzywiłam. Czy on nigdy nieprzestanie palić. Okey wygląda to nieco pociągająco ale to psuje mu zdrowie, skórę. Czy on chce za 20 lat wyglądać jakby miał co-najmniej 50-ątke na karku??  Wstałam od stołu  w tym samym czasie co lokers położył na stole naleśniki i skierowałam się w stronę drzwi tarasowych. Wyszłam i rozejrzałam się za Malikiem. Siedział na jednym z leżaków. Podeszłam i usiadłam koło niego wyjmując mu z ust papierosa i gasząc go.
- To ci szkodzi nie pomaga w żaden sposób nie pal- powiedziałam a on spojrzał mi w oczy.
- Czy miałaś tak kiedyś że zakochałaś się w kimś ale nic ta osoba o tym nie wie bo boisz się jej powiedzieć co czujesz bo może cię odrzucić??- zapytał
- Nie... ja nigdy nie byłam zakochana- powiedziałam odwracając wzrok- choć do domu Harry zrobił śniadanie-wstałam i ruszyłam w stronę domu.
-Anaa??- zatrzymał mnie głos Zayna
-Tak??- odwróciłam się do niego jak już byłam przy drzwiach
- Zastanawiałem się czy może.... czy może... chciała byś... ze mną gdzieś dziś wyskoczyć- zapytał jąkając się
-Tak czemu nie- powiedziałam niewzruszona a w środku aż skakałam z radości. odwróciłam się z powrotem i weszłam do kuchni i siadając przy stole jak gdyby nigdy nic. Zaraz za mną przy stole pojawił się Mulat.








_____________________________________________________________________________

TO TYLE NA DZIŚ:) MOŻE SIĘ SPODOBA... KOMENTUJCIE BO NIE WIEM CZY MAM PISAĆ CZY NIE BO SKĄD MAM WIEDZIEĆ ILE OSÓB CZYTA SKORO NIE KOMENTUJECIE:(
CZYTASZ=KOMENTUJESZ....


















Brak komentarzy: